Wróć   Forum Psiakość – uroki życia z psem > Wszystko o psach > Weterynaria

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Tryb wyświetlania
Przeczytany 18-12-2012, 14:49   #1
katarzynaC
 
Zarejestrowany: Dec 2012
Posty: 4
Domyślnie Późne stadium ropomacicza

Witam, chciałabym się dowiedzieć jakie są rokowania, gdy piesek z ropomaciczem już przestaje chodzić. Moja przyjaciółka miała dziewięcioletnią dalmatynkę, która nie zdradzała żadnych symptomów z tych opisanych w książkach. Być może oprócz tego, że piła trochę więcej. Nie miała biegunek, jadłowstrętu, nie była szczególnie osowiała, nie wymiotowała, a jej rodzina niestety wydzielinę z pochwy uznała za zwykłą cieczkę... Jednego dnia sunia jśchodziła na spacery i była bardzo żywotna (wyciek z pochwy zakończył się wydzielać około 1-2tygodnie wcześniej), a kolejnego poranka przestała się kompletnie ruszać. Tak spędziła prawie cały dzień. Nie pijąc, nie jedząc. Załatwiła się tylko raz podczas wyjścia przed dom, nie była to biegunka. Weterynarz powiedział, że to bardzo zaawansowane ropomacicze i że doszło do zatrucia całego organizmu. Sterylizacja mogła być przeprowadzona kolejnego dnia, ale wet mówił, że nie wiadomo czy sunia dożyje tej operacji, że może być za słaba na operację, no i macica może pęknąć podczas operacji.

Rodzina koleżanki zdecydowała się na uśpienie suni, ale moja koleżanka nie może się po tym pozbierać. Czuje, że mogli jeszcze jej pomóc, że na pewno były spore szanse. Ja nie potrafię jej wytłumaczyć, że dobrze zrobili, a chciałabym jej jakoś pomóc. Wiecie może jakie szanse są w takim stadium? Jeśli podjęli dobrą decyzję, to może jakbym pokazała jej tę dyskusję, to by to do niej trafiło, bo nie mogę patrzeć jak ona się z tym męczy... Chyba weterynarz nie pozwoliłby uśpić zwierzęcia ze sporymi szansami na przeżycie...

Wiem, że może dla Was to post nie w temacie i bez sensu, ale szukam pomocy. Jeśli Waszym zdaniem podjęto złą decyzję, to też nie bójcie się tego napisać. Z góry dziękuję za pomoc
katarzynaC jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 18-12-2012, 19:23   #2
Gosia i Zagraj
Moderator
 
Gosia i Zagraj's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 6 812
Domyślnie

Cytat:
Napisał katarzynaC Zobacz post
rodzina niestety wydzielinę z pochwy uznała za zwykłą cieczkę...
Mam psa, nie sukę więc moja wiedza na ten temat jest z pewnością ograniczona, ale... wydaje mi się, że ropomacicze może wystąpić jakiś czas po cieczce A suka nie ma cieczki za cieczką..

Cytat:
Napisał katarzynaC Zobacz post
Jednego dnia sunia jśchodziła na spacery i była bardzo żywotna (wyciek z pochwy zakończył się wydzielać około 1-2tygodnie wcześniej), a kolejnego poranka przestała się kompletnie ruszać. Tak spędziła prawie cały dzień. Nie pijąc, nie jedząc. Załatwiła się tylko raz podczas wyjścia przed dom, nie była to biegunka. Weterynarz powiedział, że to bardzo zaawansowane ropomacicze i że doszło do zatrucia całego organizmu.
Weterynarz robił usg? Badanie krwi? Na tej podstawie ocenił stan suczki?

Cytat:
Napisał katarzynaC Zobacz post
Sterylizacja mogła być przeprowadzona kolejnego dnia, ale wet mówił, że nie wiadomo czy sunia dożyje tej operacji, że może być za słaba na operację, no i macica może pęknąć podczas operacji.Rodzina koleżanki zdecydowała się na uśpienie suni
Jeżeli rodzina zdecydowała się na uśpienie, to czemu nie zaryzykowała dać suczce szansę?

Cytat:
Napisał katarzynaC Zobacz post
ale moja koleżanka nie może się po tym pozbierać. Czuje, że mogli jeszcze jej pomóc, że na pewno były spore szanse. Ja nie potrafię jej wytłumaczyć, że dobrze zrobili, a chciałabym jej jakoś pomóc. Wiecie może jakie szanse są w takim stadium? Jeśli podjęli dobrą decyzję, to może jakbym pokazała jej tę dyskusję, to by to do niej trafiło, bo nie mogę patrzeć jak ona się z tym męczy...
Katarzyna, nikt z nas tutaj, nie jest w stanie powiedzieć czy były duże szanse, albo czy w ogóle były, na uratowanie suczki. A po śmierci psa jest się zawsze trudno pozbierać. Rozumiem jednak, że gdyby była próba ratowania suczki, koleżankę, nie dręczyłyby dodatkowo myśli o tym, że nie wykorzystano całej szansy.


Cytat:
Napisał katarzynaC Zobacz post
Chyba weterynarz nie pozwoliłby uśpić zwierzęcia ze sporymi szansami na przeżycie...
Jeśli rodzina podjęła tak trudną decyzję w oparciu o argumenty tego weterynarza, to skąd teraz, już po fakcie, takie wątpliwości?

Poczytajcie sobie, może przynajmniej na niektóre dręczące was pytania, znajdziecie odpowiedź..

http://twojezwierze.pl/psy/choroby-p...to-grozne.html

http://www.medwet.pl/index.php?optio...=439&Itemid=90
__________________
Gosia i Zagraj jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 18-12-2012, 19:26   #3
coztego
Psiakościanka
Administrator
 
coztego's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Miasto: Śląsk
Posty: 9 109
Domyślnie

Obwinianie siebie czy innych jest naturalną częścią procesu żałoby, większość ludzi, którzy stracili kogoś bliskiego lub ukochane zwierzę, przechodzi przez etap "Czy na pewno nie można było zrobić więcej?".
Co się stało, to się nie odstanie, i nie ma nad czym dywagować. Żałobę trzeba przeżyć, tak jesteśmy skonstruowani.
__________________
1% dla Fundacji Szara Przystań KRS: 0000288303
coztego jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 18-12-2012, 22:52   #4
katarzynaC
 
Zarejestrowany: Dec 2012
Posty: 4
Domyślnie

Miałam nadzieję, że znacie dokładniej tę chorobę. Lekarz robił usg. Mówił, że wynik badania krwi może być kolejnego dnia rano, ale nie wiadomo czy suczka przeżyje noc. W tym drugim linku, który podałaś, Gosiu, jest opisana sytuacja, w której yorczka już nie chodziła od iluś tam dni, może jednak ten przykład do niej przemówi, bo stan jej pieska był podobny. Co do walki o suczkę, to wtedy nie chcieli jej męczyć dłużej skoro były tak złe rokowania, no a teraz ta koleżanka uważa, że można było zaryzykować, może by stał się jakiś cud... Mnie też się wydaje, że gdyby weterynarz widział szanse, to by nie zgodził się na uśpienie. Efekt jest taki, że wtedy chciała jej ulżyć, a teraz uważa, że odebrała jej szansę na zdrowie. Najgorsze jest właśnie to, że spadło to na nią jak grom z jasnego nieba.

Generalnie miałam nadzieję, że znajdzie się na forum ktoś, kto był w podobnej sytuacji. Czyli nierozpoznane ropomacicze i pierwszy bądź drugi dzień już takiego agonalnego stanu zwierzęcia i opisze jakie podjęte zostały decyzje, jak wyglądały dalsze losy suczki.
katarzynaC jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 18-12-2012, 23:10   #5
cockermanka
 
cockermanka's Avatar
 
Zarejestrowany: Jun 2007
Miasto: Beskidy
Posty: 336
Domyślnie

Moja - już niestety nieżyjąca - sunia miała ropomacicze w wieku 11 lat...żadnych objawów,żadnego wycieku, doskonały humor,apetyt...nic nie wskazywało,że coś niedobrego się dzieje. Rano zjadła śniadanie,wyszła na dwór, wszystko jak zwykle - a gdy wróciłam z pracy Sara leżała na legowisku,męczona jakimiś dziwnymi skurczami,jakby bólami partymi...nie zastawiałam się sekundy, sunia do auta i do lecznicy. Tam zrobiono USG i decyzja - psica natychmiast na stół,bo nie dożyje do rana.Nie było czasu na żadne dodatkowe badania. I ta operacja uratowaao jej życie, była z nami jeszcze dwa lata...pokonał ją chłoniak...
Nie można jednak porównywać ,bo przecież zwierz zwierzakowi nierówny....
__________________
cockermanka & sforka cockerów i moje psie szycie
cockermanka jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 19-12-2012, 00:23   #6
Brizzy
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Posty: 129
Domyślnie

Wcale nie zrobili dobrze- z tego co piszesz suczka miala otwarte ropomacicze i natychmiastowa operacja dawala jej sporo szans.
Trzeba bylo szukac weta ze specjalizacja chirurgiczną , ktory by ją zoperowal natychmiast. Moja 12 -letnia ON-ka miala taka operacje i przezyla , byla z nami jeszcze 3 lata. Najbardziej mnie wkurzaja weci, ktorzy zwlekają, zlecają setki badan i gdybaja zamiast kroic. Pewnie czasem się boją bo wprawy w tych zabiegach nie mają. Kolezanka pojechala do naszego chirurga z suka z gorszym bo zamknietym ropomaciczem . Miniatura sznaucera miala chyba z litr ropy w macicy i bardzo złe wynki- trafiła na stół natychmiast i przezyla.
Przy otwartym ropomaciczu/ z wyciekiem/ szanse sa większe.
Brizzy jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 19-12-2012, 01:27   #7
katarzynaC
 
Zarejestrowany: Dec 2012
Posty: 4
Domyślnie

To już kompletnie nie rozumiem. Skoro szanse malały drastycznie z każdą godziną, to czemu zamiast brać ją na stół, proponowali operację kolejnego dnia i pozwolili na uśpienie? To była aż taka ignorancja ze strony weterynarza? Czy stan psa mógł być aż tak ciężki, że udana operacja była prawie niemożliwa?

edit: W sumie skoro nerki, serce i wątroba były w ciężkim stanie według obserwacji weterynarza, to może faktycznie sterylizacja tylko by usunęła przyczynę, a skutki by męczyły psa przez długi czas, a leczenie tych skutków by było długotrwałe i bezskuteczne. Najbardziej mnie jednak zastanawia fakt, że ponoć weterynarz mówił, że pies może nocy nie przeżyć, bo to może być ostatnia, albo przedostatnia doba życia, a nie obstawał przy tym, żeby natychmiast brać psa na stół... Z tego co wiem, to założył wenflon i dał czas na decyzję, bo "Albo dam zastrzyk usypiający, albo kroplówkę. Wenflon założę już teraz, a państwo się zdecydują w międzyczasie"
katarzynaC jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 19-12-2012, 10:06   #8
Szemrana
Małgorzata
 
Szemrana's Avatar
 
Zarejestrowany: Oct 2007
Miasto: Warszawa
Posty: 8 408
Wyślij wiadomość przez GG do Szemrana
Domyślnie

bo być może wcale nie miał ochoty operować. Może się bał, może nie miał doświadczenia, może miał imprezke w domu i mu się śpieszyło.
Czekanie do następnego dnia nie było dobrym pomysłem.
I badania nie są ważne - jak stan psa jest ciężki, to pies wjeżdża na stół operacyjny.
Albo się uda operacja albo nie.

Nie wiem gdzie miała miejsce opisywana sytuacja.
Nie każdy mieszka w dużym mieście mając do dyspozycji kilku lekarzy i kilka przychodni. Jak nie tu, to gdzie indziej.
Jednak nie każdy ma taki wybór.
Ja pewnie decydowałabym się na operację - JUŻ, NATYCHMIAST i tego domagałabym się od weterynarza.
Najwyżej pies by nie przeżył.

Swoją drogą.. stało się...... i nie ma co rozdzierać szat.
A co lekarskich błędów - głośna ostatnio sprawa śmierci małego chłopca, kiedy to lekarze zamiast ratować dziecko, zajęli się dzwonieniem po policję do awanturującego się przerażonego ojca.
Myślę, znieczulica dopada także i lekarzy weterynarii. Konowałów nie brak.

Nie znam wszystkich aspektów sprawy : stan psa, dostępność do wetów gotowych ratować.
W sumie gdyby pies miał cierpieć umierając przez całą noc, to może lepiej, że tak się stało jak się stało.
__________________
Myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić.
Szemrana jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 19-12-2012, 12:50   #9
Brizzy
 
Zarejestrowany: Oct 2012
Posty: 129
Domyślnie

Natychmiastowa operacja daje suce jakieś szanse. Uspienie tych szans nie daje. Uważam,że powinno sie o tym pisac i mowić jak najczesciej. Zeby ludzie w takim przypadku nie czekali tylko szukali innego weta , ktory weźmie suke na stół. To jest JEDYNY skuteczny sposob leczenia ropomacicza. Po usunieciu zropialej macicy wiekszosc suk szybko dochodzi do siebie. Chyba,ze zwlekano z decyzją tak dlugo,ze inne narządy zostaly nieodwracalnie uszkodzone przez toksyny. Tego jednak wet nie wie zanim suki nie zoperuje.
Wracały bowiem niejednokrotnie do zdrowia suki z szokująco złymi wynikami. KOleżanki sznaucerka trafila do trzeciego z kolei weta, na szczescie chirurga, ktory nie bawil się w gdybanie tylko od razu wziął suke na stół uprzedzając ,ze może nie przezyc operacji. Przezyła i czuje sie świetnie. Jestem za skracaniem cierpien psa, ale nie w wypadku gdzie jest choc mala szansa na przezycie.
Wczesne objawy ropomacicza moga być bardzo różne, może to byc nawet kulawizna.. A juz dlugotrwaly wyciek po zakonczeniu cieczki- powinien być alarmujacy. Tak jak brak wycieku , ale powiekszenie brzucha w sytuacji kiedy suka nie miala do czynienia z samcem i nie ma wiekszego apetytu niż normalnie. Czasem, ale nie zawsze może miec zwiększone pragnienie.
Brizzy jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 19-12-2012, 16:53   #10
ulvhedinn
 
ulvhedinn's Avatar
 
Zarejestrowany: Jun 2007
Posty: 715
Domyślnie

Ja bym się na pewno zdecydowała na operację, tym bardziej, że miałam juz kilka psów z bardzo złymi rokowaniami, którym operacja uratowała życie.
__________________
"The only thing necessary for the triumph of evil is for good men to do nothing"
Edmund Burke
ulvhedinn jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 19-12-2012, 18:34   #11
katarzynaC
 
Zarejestrowany: Dec 2012
Posty: 4
Domyślnie

Tylko widzicie. Po tym wszystkim moja koleżanka zapoznała się z tym co to jest ropomacicze, Wy też wiecie o co chodzi. Dlatego też teraz ma wyrzuty sumienia, że brakowało jej tych informacji wtedy. Jak była u weta, to jedyne co wiedziała na temat choroby, wiedziała od niego. Teraz pewnie postąpiłaby inaczej i właśnie to ją najbardziej boli. Z taką wiedzą jaką ma teraz też na pewno by walczyła, żeby wzięli sunię na stół operacyjny od razu. Wtedy, nie wiedząc nic, zinterpretowała propozycję weterynarza jako "brak szans - możemy jutro zoperować - sytuacja jest tak beznadziejna, że nawet nie ma sensu się spieszyć". Ja osobiście się teraz wkurzyłam na tego weterynarza, z tą wiedzą co mam teraz. Moja koleżanka niestety obwinia siebie za niewiedzę, a nie weterynarza za podejście... Tak, czy inaczej, wielkie dzięki za wszystkie wypowiedzi.
katarzynaC jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 19-12-2012, 19:45   #12
olivia
 
olivia's Avatar
 
Zarejestrowany: Nov 2010
Miasto: Gdańsk
Posty: 9 029
Domyślnie

Teraz nie ma co rozdrapywać ran.
Przy następnej suni warto zrobić sterylizajcę, póki jest młoda i zdrowa, jeśli niehodowlana.
__________________
olivia jest wylogowany/a   Zacytuj
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Tryb wyświetlania

Zasady pisania postów
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać postów
Nie możesz wysyłać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Wł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.

Skocz do forum


.

Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 14:13.


Powered by: vBulletin Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.