Wróć   Forum Psiakość – uroki życia z psem > Różności > Psiakostka w sosie własnym - Kącik kuchenny

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Tryb wyświetlania
Przeczytany 01-01-2010, 22:12   #16
Evelina
Administrator
 
Evelina's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Miasto: Podparyżewo
Posty: 10 235
Domyślnie

Cytat:
Napisał Gosia i Zagraj Zobacz post
Rosnące w krajach tropikalnych, mają najczęściej działanie ochładzające i odwrotnie, te z krajów chłodnych, rozgrzewające. Jeśli np. w środku zimy, jemy sobie sprowadzone pomarańcze, to wychładzamy, już i tak wychłodzony organizm. Powstaje jakiś brak logiki czy równowagi, prawda?
Jak owoce z krajow tropikalnych ochładzają?
Rownie dobrze mozna powiedziec, ze jako, ze rosly tam gdzie jest cieplo i slonca jest pod dostatkiem, w okresie zimy sa dla nas zrodlem owego brakujacego niezbednego do zycia elementu.

Cytat:
Napisał Gosia i Zagraj Zobacz post
Cyt.( źródło: http://www.czytelniamedyczna.pl/medycyna_rodzinna-23)

Człowiek prehistoryczny żywił się głównie produktami pochodzenia roślinnego, naturalnymi, nieprzetworzonymi, które stanowiły podstawę jego diety. Produkty zwierzęce, mięso jadał niezmiernie rzadko. W okresie ostatnich kilkunastu wieków sposób życia i żywienia drastycznie się zmienił. Powodem tego był rozwój techniki, technologii, ekonomii, kultury i warunków socjalnych. Ogólny dobrobyt uczynił środki żywnościowe ogólnodostępnymi. Człowiek zaczął odżywiać się zbyt kalorycznie, spożywać zbyt dużo produktów spożywczych o dużej zawartości tłuszczów i cukru.
Fajnie, ale tylko skoro makrobiotyka ma nam przedluzac zycie to wracanie do modelu zywienia czlowieka prehistorycznego, ktory dawal szanse na trzykrotnie krotsze zycie od aktualnego, kupy sie nie trzyma

Edit: zapomnialam dopisać, ze modelu żywienia tłustego, słodkiego i do syta przy kazdym posiłku, nie popieram.
__________________

Evelina jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 01-01-2010, 23:50   #17
dogaja
Ja jaKO ŚCIgacz
Moderator
 
dogaja's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Miasto: Karkonosze
Posty: 6 777
Domyślnie

Cytat:
Napisał Evelina Zobacz post
Nic z tej anegdotki nie rozumiem. Ale mądra jest na pewno
Jak dobrze odeśpisz nocną hulankę to pojmiesz w lot, bo wszystko tam proste jak drut.

Cytat:
Napisał Evelina Zobacz post
O mamo, dogaja ma tak jak ja Siostro ma A propos bezmiesnego zycia. Ja mam męża bezmięsnego.
U mnie też mąż! Chociaż nie wyniósł tego z rodzinnego domu. Ale ja go nauczyłam () kilka lat temu jeść ryby i czasem zupkę wywarową, więc stał się sporadycznym rybkojadem bezmięsnym. I teraz sobie przypomniałam, że było to po jego pobycie w Paryżu! Wrócił z jakiegoś wypasionego kongresu, gdzie, ociekające smakowitością dania wjeżdżały przez kilka dni w przerwie obiadowej, a on dzióbał ziemniaczki i piórka warzywek z brzegów talerzy. Były też jakieś fajne rybki (jak mi o tym opowiadał to ślinił się prawie jak Ogar…), więc wykorzystałam okazję do perswazji.

Cytat:
Napisał Gosia i Zagraj Zobacz post
Dzień dobry. Oczywiście, nie ma żadnego obowiązku odzywać się w tematach, które jej nie interesują
Interesuje ją aż za bardzo. Po 25 latach zdzierała gardła na ten temat, stoczenia niejednej walki już może jej się nie chcieć, no, nie (tylko sumienie czasem drga, bo głupie )? A jedzta, co chceta! [img]*************************/senatn/images/C%20bored/003.gif[/img]

Cytat:
Napisał sirion Zobacz post
chodzi mi o to, że nie ma jednego uniwersalnego naturalnego sposobu odżywiania dla wszystkich ludzi. Sposoby odżywiania są uwarunkowane tym, co ludzie mieli dostępne w swoim środowisku i co udomowili w swoim środowisku. Cywilizacja spowodowała, że różne sposoby odżywiania zaczęły się mieszać
Masz rację, ale jeden uniwersalny jest: to dietetyka, wzięta z medycyny chińskiej. I to ona właśnie mówiła, mówiła, mówiła… to, co w końcu zaczęto powtarzać i Ty też gdzieś się z tym spotkałaś pewnie nie raz: jeść należy zgodnie z porami roku i szerokością geograficzną. I to jest uniwersalne i krótko. Bo długo byłoby na parę książek (z niej też: m. in. wiedza o specyficznym działaniu produktów spożywczych: ogrzewającym, ochładzającym, nawilżającym, osuszającym itd. itp., podawanie leków zgodnie z dobowym rozkładem biologicznego zegara, co jakiś czas temu zaczęła eksperymentalnie stosować medycyna zachodnia i… zgłupiała, że to samo podawane o różnych porach dnia i nocy może działać słabo, mocno albo prawie wcale).
Bo diabeł tkwi w szczegółach. A jednym z nich jest jakieś niedomaganie, choroba. Wtedy leczymy, również jedzeniem. Ale, w przypadku poważniejszych chorób, samo jedzenie jest za słabe. Muszą dojść specyfiki medyczne, czasami – choć naturalnego pochodzenia - tak silne, że byś nie uwierzyła. Na Akademii Medycznej w Krakowie, gdzie przez pierwsze lata odbywały się wykłady (dogaja nie jestem lekarzem – wkręciła się tam „psim swędem”), do lekarza medycyny chińskiej, który je prowadził, trafiały i przypadki, z jakimi nasza medycyna nie mogła sobie poradzić. Dogaja sama stała się takim przypadkiem, wiele lat później i może zaświadczyć, że zaserwowano jej niezwykle silne lekarstwo, jedno z najohydniejszych specyfików świata, o konsystencji płynnej smoły i zapachu… jakiejś makabry! Piła i płakała do kubka , tym sposobem podstępnie rozrzedzając płyn. Na szczęście za ok. dwa tygodnie stan jej organizmu się zmienił (bo, przy tym leczeniu diagnozuje się na bieżąco) i zmieniono jej też lekarstwa.
Jedzenie powinno więc uwzględniać też stan organizmu, do czasu osiągnięcia względnej równowagi.
Iidealnej równowagi nie ma we wszechświecie, jest tylko równowaga dynamiczna, bo ŻYCIE TO RUCH (dlatego w chińskim znaku nieskończoności w okręgu są „łezki” ciemna i jasna, ale nie całkowicie – w jasnej pojawia się już ciemny ślad, a w ciemnym jasny, bo wszystko się kręci, przemienia jedno w drugie: nie ma np.: wyraźnej granicy między dniem a nocą). Zdrowie oznacza w ich tradycji nie tylko zdrowie fizyczne, ale i psychiczne, również w sensie zrównoważenia stanów emocjonalnych, które w naszym świecie są bagatelizowane. U nas leczy się chorobę – u nich organizm, całego człowieka we wszystkich jego aspektach. Zdrowy fizycznie choleryk – nadaje się do natychmiastowego leczenia, dla tradycyjnego chińskiego lekarza (których w Chinach – już jak na lekarstwo, bo rewolucja kulturalna zrobiła swoje, choć tradycja jest tak silna i wyłazi, że zachodnia medycyna zmieszała się u nich z tą o paru tysiącach lat tradycji i można znaleźć takie dziwolągi, jak lekarz ze stetoskopem na szyi, pomagający sobie skomplikowanym diagnozowaniem z pulsu). Tak jak przed zachodnią chirurgią – czapki z głów, tak tradycyjna diagnostyka chińska stoi na najwyższym poziomie i lekarze nie potrzebują do niej żadnych przyrządów ani laboratoriów. Jest niezwykle dokładna i pozwala dotrzeć do PRZYCZYNY choroby, która może być zupełnie niewidoczna, nie dająca symptomów, które mogłyby naprowadzić lekarza zachodniego na trop. Leczenie zachodnie, jak wiadomo, jest leczeniem objawowym. Po wyleczeniu (de facto: zaleczeniu) objawu – choroba może się za jakiś czas przekształcić i ujawnić w innym organie, bo przyczyna nie została usunięta. Natomiast cała logika tego tradycyjnego leczenia jest zupełnie inna.
Lekarz chiński potrafi też dotrzeć diagnozą do absolutnych początków rozwijającej się choroby, co ma – dla leczenia – znaczenie kapitalne. Kiedyś wioski utrzymywały wędrownych lekarzy, płacąc im z góry, a ci mięli utrzymać je w zdrowiu, zawczasu dając ich mieszkańcom lekarstwa i wskazania dietetyczne. Jeśli ktoś ich nie dostał i zaczął chorować to lekarzowi przestawano płacić. Świetni diagności zadziwiają taką ilością informacji o pacjencie (do natychmiastowego zweryfikowania przez niego lub po późniejszych badaniach laboratoryjnych), że to zakrawa na magię! A to nie żadna magia, tylko głęboka wiedza. Dla nich całe ciało człowieka jest informacją, czytają z niego, jak z mapy. Również z jego ruchów, tembru głosu, wymawiania słów itp.
Jednak najwięksi mistrzowie diagnozy, tylko jej uczą się w praktyce po 30 lat!
Kiedy więc osiągnie się tę względną równowagę, wtedy należy uwzględniać wpływ poszczególnych składników pokarmowych na organizm (są tabele) i – ogólnie mówiąc – jeść jedzenie urozmaicone, bo potrzebujemy różnych składników (oczywiście: pory roku, klimat, a więc to gdzie się mieszka jest bardzo ważne). Chińska kuchnia w Europie to albo ichnie ”fast foody” albo jednak dość uproszczone dania w restauracjach, na dodatek w kółko powtarzające się kaczki po pekińsku itp., bo na Zachodzie wszystko ulega uproszczeniu, natomiast rzeczywisty dorobek tamtej kuchni jest tak bogaty (wykorzystują wszystko, co się rusza i nie) oraz wysublimowany, jak wielki i stary to kraj. Wprawdzie kuchnia chińska na Dalekim Wschodzie jest tym, czym francuska w Europie, jednak tradycyjna medycyna chińska nie zaleca żywić się na co dzień daniami na chińska modłę, choć – oczywiście bazując na produktach lokalnych – i tak gotować można, jeżeli się chce. Ale można też tworzyć własne kompozycje, wariacje na temat, czy gotować, według własnej tradycji, z pewnymi zastrzeżeniami, których się trzeba nauczyć (dobór składników, potraw i specyficzny sposób ich przyrządzania). Więc rosół może być polski, nie chiński. Jedzenie ma być smakowite, świeże, pachnące. Nie trzeba się katować, tylko trochę przeorganizować. Zmienić pewne nawyki, a zrównoważona dieta na pewno odpłaci się nam zrównoważeniem organizmu. Jeśli wstajecie od stołu i po krótkiej chwili czujecie, że było dobre, ale jednocześnie nie macie ochoty na więcej i czujecie się lekko – to dobry znak! To znaczy, że organizmowi dostarczyliście wszystkiego, co w danej chwili było mu potrzebne. Rozglądanie się za czymś jeszcze oznacza, że czegoś tam brakowało, jedzenie nie było dobrze zbalansowane. Jak zjecie chamskiego hamburgera to aż się prosi zapić go coca colą. Skrajnie gorący hamburger woła o kolejną skrajność – wyziębiającą colę, bo brak organizmowi równowagi. Ale i tak poczujecie ulgę tylko na moment. Bo skrajności powodują, że będziecie, jak małpy, skakać z drzewa na drzewo, chwytając się gałęzi, żeby utrzymać równowagę.

P.S. Gosiu, człowiek od dawna je mięso i jadał je od dawna nie sporadycznie, choć nie tak dużo, jak teraz, bo supermarket zwiewał, jak zobaczył, że się do niego zbliżał z dzidą. Nie podam Ci źródeł tak z rękawa, ale ta informacja z Twojego postu jest manipulacją (nie Twoją!). To jest zreszta osobny temat i makrobiotyka ani nie wymyśliła wegetarianizmu, ani – nie zabrania jeść mięsa. Są bowiem bardzo niekonsekwentni, w swoich zasadach. Potrafią w tym nawet wpaść w skrajność. Dotarłaś do takich akurat informacji. Jeśli jeszcze wpadniesz w sidła wygadanego makrobiotyka – jesteś zgubiona. Ja to obserwowałam parę razy. Oni są jak sekta. Wypiorą Ci mózg. Ale może taka Twoja droga.

Evelina, większość owoców tropikalnych wychładza. Jedne więcej, drugie mniej. Tak działają na organizm, czy Ci się to podoba, czy nie. Te „inne wartości”, o których piszesz nie mają tu nic do rzeczy. Nie myl porządków. My mówimy o białkach, witaminach, a oni o… energii, która pochodzi z produktów żywnościowych. Czyli tym, co jest i tak produktem finalnym przemiany materii. Do życia jest nam potrzebna energia. Z białek oczywiście też.
Makrobiotyka nie przedłuża życia. Nie wiem, czy je skraca, ale na pewno powoduje mnóstwo chorób i paskudne charaktery dłuższych "używaczy" tej diety. Są nieznośni dla otoczenia, bo długotrwała dieta wpływa również na naszą psychikę.
Jednak Gosia znajdzie w książkach makrobiotycznych wiele naprawdę dobrych rad, które z niej nie pochodzą. I co z tego? Ta dieta ma bardzo ścisłe zakazy i nakazy. Kiedy przejdziecie na nią to zaczną się schody. Ale kto chce, niech na nie włazi.
__________________
Jeśli dojdziesz do ładu z własnym wnętrzem, wówczas to, co zewnętrzne, samo się ułoży. Rzeczywistość pierwotna tkwi wewnątrz, a zewnętrzna jest wobec niej wtórna. (E.Tolle)
dogaja jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 03-01-2010, 00:49   #18
Gosia i Zagraj
Moderator
 
Gosia i Zagraj's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 6 819
Domyślnie

Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
można też tworzyć własne kompozycje, wariacje na temat, czy gotować, według własnej tradycji, z pewnymi zastrzeżeniami, których się trzeba nauczyć (dobór składników, potraw i specyficzny sposób ich przyrządzania). Więc rosół może być polski, nie chiński. Jedzenie ma być smakowite, świeże, pachnące. Nie trzeba się katować, tylko trochę przeorganizować. Zmienić pewne nawyki, a zrównoważona dieta na pewno odpłaci się nam zrównoważeniem organizmu.
w trakcie ( akcie ) tworzenia




i, ostatecznie nasz dzisiejszy obiadek




Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
Nie podam Ci źródeł tak z rękawa, ale ta informacja z Twojego postu jest manipulacją (nie Twoją!).
No, z pewnością nie moją. A po co komu taka manipulacja? Bo to nie był żaden traktat o makrobiotyce

Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
To jest zreszta osobny temat i makrobiotyka ani nie wymyśliła wegetarianizmu, ani – nie zabrania jeść mięsa. Są bowiem bardzo niekonsekwentni, w swoich zasadach. Potrafią w tym nawet wpaść w skrajność. Dotarłaś do takich akurat informacji.
Tak to prawda. Raz czytam, że nie należy jeść mięsa, innym razem, że można. Początkowo wydawało mi się, że to bardzo trudna dieta, zależąca od tak wielu czynników, że to tylko ja nie mogę załapać, kiedy to mięso jest dopuszczalne, a kiedy nie Tak samo zresztą jest i z innymi produktami np. serem, jajkiem.

Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
Jeśli jeszcze wpadniesz w sidła wygadanego makrobiotyka – jesteś zgubiona. Ja to obserwowałam parę razy. Oni są jak sekta. Wypiorą Ci mózg. Ale może taka Twoja droga.
A wiesz, że ja poszukiwałam doświadczonego makrobiotyka i nie znalazłam Byłby to chyba pierwszy przypadek nagabywania sekty, przez jej przyszłego członka, a nie odwrotnie

Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
Jednak Gosia znajdzie w książkach makrobiotycznych wiele naprawdę dobrych rad, które z niej nie pochodzą. I co z tego? Ta dieta ma bardzo ścisłe zakazy i nakazy. Kiedy przejdziecie na nią to zaczną się schody. Ale kto chce, niech na nie włazi.
Dogaja, do mnie naprawdę trafiają mądre argumenty, więc na pewno nie zastosujemy restrykcyjnych diet makrobiotycznych. Faktem jednak jest, że znajduję w tych książkach wiele fajnych rzeczy Tak naprawdę, to ja się nigdy specjalnie nie interesowałam ani kuchnią ani medycyną wschodu. Niech więc cię nie dziwi moje oczarowanie, kiedy nagle czytam, że jedzenie może być lekarstwem i, że jest w zasięgu moich możliwości..
Dziś, zaopatrzyłam się w książki "Chiny, kuchnia...tajemnice medycyny" i "Pięć przemian w kuchni wegetariańskiej"
__________________
Gosia i Zagraj jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 03-01-2010, 11:47   #19
dogaja
Ja jaKO ŚCIgacz
Moderator
 
dogaja's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Miasto: Karkonosze
Posty: 6 777
Domyślnie

Gosiu, ja, kiedy uczyłam się gotowania, według zasady pięciu przenian, korzystałam z notatek z wykładów, które odbywały się cyklicznie przez kilka lat i ze skryptów (a i niektóre współtworzyłam), bo takie to były czasy, że nie mięliśmy żadnej książki po polsku. Na świecie jest wiele bardzo wartościowych pozycji, ale u nas wciąż niewiele. Poszperałam jednak i polecam Ci baaaardzo przystępnie napisane książki Niemki, Barbary Temelie (jednym z jej nauczycieli był również ten, który mnie uczył ). Na początek może: "Odżywianie według Pięciu Przemian" z podtytułem "Jak skutecznie i w przyjemny sposób wzmacniać zdrowie, chęć do życia i miłości". Jako dodatek jest tam tablica z podziałem produktów, którą możesz sobie powiesić w kuchni, jako ściągawkę. Wydała też "książkę kucharską "Gotowanie według pięciu przemian".

P.S. Czy mogłabyś zmienić tytuł wątku na "Makrobiotyka i nie tylko - naturalny sposób odżywiania"
__________________
Jeśli dojdziesz do ładu z własnym wnętrzem, wówczas to, co zewnętrzne, samo się ułoży. Rzeczywistość pierwotna tkwi wewnątrz, a zewnętrzna jest wobec niej wtórna. (E.Tolle)
dogaja jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 03-01-2010, 12:27   #20
Gosia i Zagraj
Moderator
 
Gosia i Zagraj's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 6 819
Domyślnie

Dogaja, dzięki za tytuły Temat wątku zmieniłam

Pytanie praktyczne! Chcę dziś ugotować dziki ryż. Znalazłam tabele, mówiące jak długo się gotuje i jakie proporcje ( gotuje się 60+ min ) Chodzi mi jednak o to, jak bardzo zwiększy swoją objętość w trakcie gotowania, czy szklanka na 2 osoby to nie za dużo? Jest bardzo drogi więc żal mi eksperymentować i potem wyrzucać nadwyżki


EDIT: ryż ugotowany i zjedzony Nie przybywa go zbyt wiele w czasie gotowania, ale 1/2 szklanki, na dwie osoby, zupełnie wystarcza
__________________
Gosia i Zagraj jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 03-01-2010, 21:30   #21
dogaja
Ja jaKO ŚCIgacz
Moderator
 
dogaja's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Miasto: Karkonosze
Posty: 6 777
Domyślnie

No, właśnie zgłaszam się za późno, ale nie miałam czasu wejść tu wcześniej, więc jesteś już po obiedzie i wszystko już wiesz.
Dziki ryż jest twardszy i trzeba gotować go dłużej, wchłania też więcej wody niż „udomowiony”. Na przyszłość: można zawsze, eksperymentalnie, nalać dużo wody i potem ryż odcedzić, chociaż trochę szkoda tego, co z wodą wylejesz. Ale, myślę, że jak na szklankę dasz półtora l wody to powinno być akurat (a tak a propos:nie było nic na opakowaniu?).
Jeśli potrzebujesz ryżu na dwie osoby, jako dodatek do innych rzeczy to rzeczywiście pół szklanki spokojnie Ci wystarczy.
Gosiu, ryż dziki ma swoje walory i na pewno warto go przyrządzać od czasu do czasu, ale na co dzień używaj zwykłego ryżu nieoczyszczonego (zwanego czasem potocznie brązowym ryżem), czyli naturalnego (na dodatek jest tańszy, wydajniejszy niż dziki i w wielu sklepach teraz bez problemu można go kupić, na dodatek niewiele różni się smakiem od tego, który znasz). A mówiąc jeszcze dokładniej: takiego, który nie traci wartości w procesie polerowania ziaren, podczas którego zdziera się z nich błonkę i płukania, co pozbawia ryż prawie wszystkich walorów odżywczych.
Taki oczyszczony biały ryż ma dla organizmu tyle mniej więcej wartości, co kartka papieru, a nawet gorzej, bo po tym czyszczeniu zakwasza organizm. Jest zapychaczem. To wszystko.
Ten ryż, o którym piszę, nie jest de facto brązowy, jak się mówi potocznie (bo brązowy, czerwony, czy czarny to po prostu różne odmiany ryżu, które rzeczywiście różnią się kolorem, ale łupinki), tylko – bez łupinki - nieco ciemniejszy od białego oczyszczonego. Kiedy na niego patrzysz – wydaje się biały, ale kiedy położysz go koło ziarenek białego oczyszczonego, który stosuje się w kuchni zachodniej, to wtedy widać różnicę. Ten naturalny jest bardziej kremowy, żółtawy. Gotuje się go tak samo (w wodzie albo najpierw smaży i potem zalewa wodą), tyle, że trochę dłużej. Mniej więcej 30 -35 min. Ale to też zależy od gatunku. Jest bardzo wiele rodzajów ryżu. Ryż dziki też może być amerykański (znali go Indianie) lub azjatycki, pierwotnie z rejonów Mandżurii i terenów zamieszkałych przez plemiona Mongołów. Teraz uprawia się go i w Australii.

P.S. Przejrzałam krytycznie książkę, którą Ci rano poleciłam: jestem przekonana, że będzie Ci się podobać.
__________________
Jeśli dojdziesz do ładu z własnym wnętrzem, wówczas to, co zewnętrzne, samo się ułoży. Rzeczywistość pierwotna tkwi wewnątrz, a zewnętrzna jest wobec niej wtórna. (E.Tolle)
dogaja jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 04-01-2010, 00:01   #22
Gosia i Zagraj
Moderator
 
Gosia i Zagraj's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 6 819
Domyślnie

Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
myślę, że jak na szklankę dasz półtora l wody to powinno być akurat (a tak a propos:nie było nic na opakowaniu?).
W necie znalazłam przepis na gotowanie i tam podają proporcje 1szklanka ryżu/ 3 szklanki wody. Ponieważ zmniejszyłam porcję to pół szklanki ryżu gotowało się w półtorej szklanki wody, na malutkim ogniu, przez ok 70min. Nawet trochę byłam podejrzliwa, że tej wody może być za mało, ale nie, okazało się, że nawet zostało troszkę na dnie Na opakowaniu nie było przepisu bo nie miał opakowania Został kupiony na bazarze, na wagę, a cena jego jest masakryczna, 47 zł/kg

Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
Gosiu, ryż dziki ma swoje walory i na pewno warto go przyrządzać od czasu do czasu, ale na co dzień używaj zwykłego ryżu nieoczyszczonego (zwanego czasem potocznie brązowym ryżem),
Nie, no jasne, że codziennie go jeść nie będziemy, choćby ze względu na cenę Doczytałam w necie, że to trochę taki ryż- nie ryż , uzyskuje się go z trawy, której ziarna są podobne do ryżu, stąd pewno nazwa , jest bardzo bogaty w składniki odżywcze. Nam bardzo smakuje.
Kupiłam już ten brązowy ryż, tyle, że dostałam tylko taki w torebkach do gotowania, następnym razem kupimy na bazarze na wagę. Oczywiście nie mam zamiaru gotować wyłącznie ryżu, tym bardziej, że ostatnio odkryłam też kaszę jaglaną, na której gotowanie mam cudowny przepis Ta kasza jest rewelacyjna! Ja do tej pory kasz nie za bardzo lubiłam, jeśli już to gryczaną, ale ta jest super. Kupiłam też kaszę kukurydzianą, ale jej jeszcze nie próbowałam. Kaszę pęczak lubi Marek, ja nie cierpię


Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
Taki oczyszczony biały ryż ma dla organizmu tyle mniej więcej wartości, co kartka papieru, a nawet gorzej, bo po tym czyszczeniu zakwasza organizm. Jest zapychaczem.
Nie jedliśmy go zbyt wiele, ale je go nasz Niuniek, może powinnam jemu też gotować brązowy?

Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
Ryż dziki też może być amerykański (znali go Indianie) lub azjatycki, pierwotnie z rejonów Mandżurii i terenów zamieszkałych przez plemiona Mongołów. Teraz uprawia się go i w Australii.
O właśnie! Dziki ryż amerykański, w torebkach do gotowania, widziałam w sklepie, kosztuje chyba 25zł. To jak to w końcu z tym ryżem jest, trawa to czy ryż?

Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
P.S. Przejrzałam krytycznie książkę, którą Ci rano poleciłam: jestem przekonana, że będzie Ci się podobać.
No to się bardzo cieszę, bo obie znalazłam w necie i jutro mamy zamiar zamówić Choć chyba zbankrutujemy Dziś zamówiliśmy miso, wakame i dashi w proszku, będzie zupa miso najprawdziwsza No i jeszcze zamówiliśmy sosy sojowe, jasny i ciemny. Nie mogę się doczekać przesyłki
__________________
Gosia i Zagraj jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 04-01-2010, 00:21   #23
sirion
wiedźma
 
sirion's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Miasto: Łódź
Posty: 16 040
Domyślnie

Ryż dziki amerykański, to trawa, której ziarna zbierali Indianie. Nazywa się ona Zizania aquatica (ostruda wodna) i rośnie na bagnach. Ryż z dalekiego wschodu, który zawędrował na cały świat to Oryza sativa.

Kasza jaglana czyli nasiona prosa to bardza stara strawa charakterystyczna dla polskiej kuchni. Zapomniana obecnie. Ja ją bardzo lubię, ale w ogóle lubię kasze. Kasza jaglana jest pyszna gotowana z grzybkiem suszonym.

A to że ryż polerowany jest pozbawiony składników, to wiadomo od dawna. Pierwsza poznana awitaminoza - beri-beri ma za przyczynę spożywanie polerowanego ryżu, jako głównego pożywienia. Zaznaczam - głównego. Gdy jemy ryż w takich ilościach, jak to typowo w polskiej kuchni czyli w pomidorowej, czasem ryż z jabłami, to nam nie zaszkodzi w najmniejszym stopniu. Tam gdzie ryż jest podstawą diety, a nie je się wiele czegoś innego, polerowany ryż jest wysoce szkodliwy.
__________________

Wiedźmy wszystkich krajów łączcie się !
sirion jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 04-01-2010, 00:24   #24
sirion
wiedźma
 
sirion's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Miasto: Łódź
Posty: 16 040
Domyślnie

Sos sojowy masz prawie w kazdym sklepie, nie trzeba go zamawiać w necie, no może jak chcesz się na Kikkoman rujnować. Przejrzyj kiedyś półki w dużym markecie - znajdziesz rozmaite rzeczy, które kupujesz na bazarku czy w sieci. Rozmaite gatunki ryżu na wagę, dodatki do rozmaitych kuchni. Jak wygrałaś w totolotka, polecam Almę lub Piotra i Pawła.
__________________

Wiedźmy wszystkich krajów łączcie się !
sirion jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 04-01-2010, 01:26   #25
dogaja
Ja jaKO ŚCIgacz
Moderator
 
dogaja's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Miasto: Karkonosze
Posty: 6 777
Domyślnie

Cytat:
Napisał Gosia i Zagraj Zobacz post
W necie znalazłam przepis na gotowanie i tam podają proporcje 1szklanka ryżu/ 3 szklanki wody. Ponieważ zmniejszyłam porcję to pół szklanki ryżu gotowało się w półtorej szklanki wody, na malutkim ogniu, przez ok 70min.
Widzisz, ja wszystko robię na oko (może za wyjątkiem chleba, ale już zakwas – tak), więc wpadam w lekką panikę, kiedy muszę podać ilości składników. Na pewno gotuję dziki ryż w większej ilości wody, ale za to krócej niż Ty. Może miałyśmy inny ryż?

Cytat:
Napisał Gosia i Zagraj Zobacz post
Doczytałam w necie, że to trochę taki ryż- nie ryż , uzyskuje się go z trawy, której ziarna są podobne do ryżu, stąd pewno nazwa , jest bardzo bogaty w składniki odżywcze. Nam bardzo smakuje.
Tak, to trawa Ostruda wodna, podobno z rodzaju Oryza, czyli z tego, z którego jest ryż. Nie znam się na systematyce roślin, ale czytałam, że ta trawa jest spokrewniona z rośliną, od której pochodzi ryż, uprawiany przez człowieka, chociaż nim nie jest. Była od starożytności zbierana z dziko rosnących stanowisk tylko przez niektóre ludy Ameryk i Azji. Dopiero od niedawna przeżywa swój renesans i zaczęto ją uprawiać. Nazwa „dziki ryż” powinna być może wzięta w cudzysłów, ale temu dzikiemu do „ucywilizowanego” wcale nie jest tak daleko. Polecam mieszanie dzikiego z brązowym!

Cytat:
Napisał Gosia i Zagraj Zobacz post
ostatnio odkryłam też kaszę jaglaną, na której gotowanie mam cudowny przepis Ta kasza jest rewelacyjna! Ja do tej pory kasz nie za bardzo lubiłam, jeśli już to gryczaną, ale ta jest super.
Kasza jaglana jest super! Można ją robić na słodko, na ostro, nadaje się do dań głównych, sałatek i deserów. Jest najlepiej zbalansowaną ze wszystkich kasz. Energetyczna, nie za gorąca - lekko ocieplająca. Fajnie, że Ci smakuje. Poczytasz sobie o kaszach u Barbary Temelie.

Cytat:
Napisał Gosia i Zagraj Zobacz post
Dziki ryż amerykański, w torebkach do gotowania, widziałam w sklepie, kosztuje chyba 25zł.
Torebkom plastikowym mówimy – WON! W ostateczności : rozerwać i gotować po bożemu. Ale najlepiej zostawić te kasze i ryże w plastikach tym, którzy koniecznie muszą mieć plastikowy obiad o 10 min. wcześniej niż ja swój normalny! Ja poczekam.

Cytat:
Napisał Gosia i Zagraj Zobacz post
Dziś zamówiliśmy miso, wakame i dashi w proszku, będzie zupa miso najprawdziwsza No i jeszcze zamówiliśmy sosy sojowe, jasny i ciemny. Nie mogę się doczekać przesyłki
Miso, wakame i dashi – widzę, ze dalej „lecisz” makrobiotycznie? Ja miso nie lubię za bardzo (czasem, dla urozmaicenia strzelę sobie zupkę albo dodam łyżkę pasty do czegoś) i jest duże prawdopodobieństwo, że Tobie też przejdzie. Gosiu, fajnie jest obserwować, jak ktoś się tak cieszy… Jestem nawet mile zaskoczona, że Cię tak wzięło.
Ale czekam, kiedy włączysz do tej radości zrozumienie zasad i odpowiednie ich stosowanie. Te składniki, jak dashi itp. nie mają wiele wspólnego z gotowaniem według zasady pięciu przemian. Pochodzą, po prostu z kuchni japońskiej. Możesz prowadzić zdrową kuchnię nie rujnując się na egzotyczne składniki. Wystarczy, że produkty z pełnego przemiału i inne ekologiczne są droższe. Ale rozumiem, że chcesz spróbować innych smaków.
Na szczęście sosy sojowe przydają się w gotowaniu. I tak się składa, że są chińskim wymysłem. Ale szukaj wyłącznie sosów, których składnikami są tylko: soja, sól i woda, ewentualnie jakieś zboże. Jeśli masz sos sojowy, który ma w składzie inne dodatki, cukier, przyprawy itp. – zapomnij o nim. To podróba, nawet jeśli jest chińskiej, czy japońskiej produkcji. I nie ma dobroczynnego wpływu na organizm, o który Ci chodzi.

Cytat:
Napisał sirion Zobacz post
A to że ryż polerowany jest pozbawiony składników, to wiadomo od dawna. Pierwsza poznana awitaminoza - beri-beri ma za przyczynę spożywanie polerowanego ryżu, jako głównego pożywienia.
Dobrze, że o tym wspomniałaś. Tak Japońcy załatwili jeńców Amerykańskich w czasie II wojny światowej: dawali im prawie wyłącznie oczyszczony ryż i chłopcy masowo pozapadali na beri-beri. Wcześnij tak załatwili masowo kury, przez przypadek.
Polacy używają ryżu mniej niż azjaci, ale jedzą go o wiele więcej niż kiedyś, bo kuchnia azjatycka stała się popularna albo po prostu wykorzystanie ryżu do sałatek, risotta i innych „dań własnych” znacznie wzrosło. Ryż oczyszczony jest niezdrowy i zakwasza organizm, a i tak mamy ogólno-zachodni problem z zakwaszeniem organizmów. To już problem cywilizacyjny.

Cytat:
Napisał sirion Zobacz post
Sos sojowy masz prawie w kazdym sklepie, nie trzeba go zamawiać w necie, no może jak chcesz się na Kikkoman rujnować. Przejrzyj kiedyś półki w dużym markecie - znajdziesz rozmaite rzeczy, które kupujesz na bazarku czy w sieci. Rozmaite gatunki ryżu na wagę, dodatki do rozmaitych kuchni. Jak wygrałaś w totolotka, polecam Almę lub Piotra i Pawła.
O nie, tu muszę zaprotestować. Sklepy są zawalone wyrobami sososojowopodobnymi. Trzeba czytać, co jest na opakowaniach.
__________________
Jeśli dojdziesz do ładu z własnym wnętrzem, wówczas to, co zewnętrzne, samo się ułoży. Rzeczywistość pierwotna tkwi wewnątrz, a zewnętrzna jest wobec niej wtórna. (E.Tolle)
dogaja jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 04-01-2010, 18:10   #26
Gosia i Zagraj
Moderator
 
Gosia i Zagraj's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 6 819
Domyślnie

Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
Kasza jaglana jest super! Można ją robić na słodko, na ostro, nadaje się do dań głównych, sałatek i deserów. Jest najlepiej zbalansowaną ze wszystkich kasz. Energetyczna, nie za gorąca - lekko ocieplająca. Fajnie, że Ci smakuje. Poczytasz sobie o kaszach u Barbary Tomelie.
O, przydałyby mi się jakiś fajne przepisy! Świetnie smakuje z jarzynkami. Tak, jest bardzo dobra



Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
Torebkom plastikowym mówimy – WON! W ostateczności : rozerwać i gotować po bożemu. Ale najlepiej zostawić te kasze i ryże w plastikach tym, którzy koniecznie muszą mieć plastikowy obiad o 10 min. wcześniej niż ja swój normalny! Ja poczekam.
Całkowicie się z tobą zgadzam! Tyle, że w moim sklepie ryże, prawie wyłącznie w torebkach do gotowania Muszę się wybrać na zakupy gdzieś dalej, na bazar albo jakiś supermarket



Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
Miso, wakame i dashi – widzę, ze dalej „lecisz” makrobiotycznie?
Ja miso nie lubię za bardzo (czasem, dla urozmaicenia strzelę sobie zupkę albo dodam łyżkę pasty do czegoś) i jest duże prawdopodobieństwo, że Tobie też przejdzie. Gosiu, fajnie jest obserwować, jak ktoś się tak cieszy… Jestem nawet mile zaskoczona, że Cię tak wzięło.
Ale czekam, kiedy włączysz do tej radości zrozumienie zasad i odpowiednie ich stosowanie. Te składniki, jak dashi itp. nie mają wiele wspólnego z gotowaniem według zasady pięciu przemian. Pochodzą, po prostu z kuchni japońskiej. Możesz prowadzić zdrową kuchnię nie rujnując się na egzotyczne składniki. Wystarczy, że produkty z pełnego przemiału i inne ekologiczne są droższe. Ale rozumiem, że chcesz spróbować innych smaków.
Nie lecę makrobiotycznie tylko po japońsku Wakame są znane również w Chinach, tylko pod inną nazwą Są bardzo zdrowe i odżywcze, odtruwające. Pasta miso, z tego co poczytałam jest używana również w kuchni wegetariańskiej więc makrobiotyka nie ma na nią patentu Z tego co czytałam, jest bardzo zdrowa i ma cenne właściwości. Mogłam sobie darować kupno dashi, zdecydowałam się bo jest bardzo wydajne, a poza tym miałam ochotę spróbować Tak naprawdę przecież, do zupy miso, wystarczyłyby mi warzywka i pasta Mając jednak taki zestaw, mogę zrobić zupę bardzo szybko i prawie wszędzie.

Zasady i stosowanie ich, już wkrótce, zamówiliśmy dzisiaj książki!


Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
Na szczęście sosy sojowe przydają się w gotowaniu. I tak się składa, że są chińskim wymysłem. Ale szukaj wyłącznie sosów, których składnikami są tylko: soja, sól i woda, ewentualnie jakieś zboże. Jeśli masz sos sojowy, który ma w składzie inne dodatki, cukier, przyprawy itp. – zapomnij o nim. To podróba, nawet jeśli jest chińskiej, czy japońskiej produkcji. I nie ma dobroczynnego wpływu na organizm, o który Ci chodzi.
No i klops w takim razie! Sprawdziłam i w sosach, które zamówiłam występuje jeszcze mąka pszenna i cukier. A są owszem chińskiej produkcji, to co oni sami siebie podrabiają?

Cytat:
Napisał sirion Zobacz post
Sos sojowy masz prawie w kazdym sklepie, nie trzeba go zamawiać w necie, no może jak chcesz się na Kikkoman rujnować.
No i widzisz, że nie tak prosto z tym sosem Poza tym, nie zamawiałam samego sosu, a zrobiłam to przy okazji zamawiania pasty miso i wakame, tego chyba raczej w marketach nie ma? Zajrzałam do ofert Kikkoman i sosy sojowe są u nich bez dodatku cukru, co wyraźnie zaznaczają. Gdybym wiedziała wcześniej, kupiłabym u nich, najwyżej kupiłabym jeden Kiedyś kupiłam sos sojowy, oryginalny japoński, u Japończyka zresztą. Sporo kosztował, ale starczył mi na bardzo długo, był i był

Cytat:
Napisał sirion Zobacz post
Przejrzyj kiedyś półki w dużym markecie - znajdziesz rozmaite rzeczy, które kupujesz na bazarku czy w sieci. Rozmaite gatunki ryżu na wagę, dodatki do rozmaitych kuchni. Jak wygrałaś w totolotka, polecam Almę lub Piotra i Pawła.
Sirion, nie wygrałam w totka i oczywiście wolę nie przepłacać więc rozejrzę się w marketach, choć jakoś nie kojarzę żebym w którymś z nich widziała sypkie na wagę


A dzisiaj u nas, kuchnia ekologiczna Postanowiłam zrobić kluski szaraczki z mąką z grubego przemiału. Spróbowałam z pszenną razową i kluski mi się w wodzie rozpuściły Z żytnią razową poszło lepiej, choć po ugotowaniu, trudno je było odcedzić z ich "sosu własnego"

Oto nasz obiadek



__________________
Gosia i Zagraj jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 04-01-2010, 20:16   #27
dogaja
Ja jaKO ŚCIgacz
Moderator
 
dogaja's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Miasto: Karkonosze
Posty: 6 777
Domyślnie

Cytat:
Napisał Gosia i Zagraj Zobacz post
w moim sklepie ryże, prawie wyłącznie w torebkach do gotowania Muszę się wybrać na zakupy gdzieś dalej, na bazar albo jakiś supermarket
Idź do pierwszego lepszego Tesco albo Carrefoura.

Cytat:
Napisał Gosia i Zagraj Zobacz post
Nie lecę makrobiotycznie tylko po japońsku Wakame są znane również w Chinach, tylko pod inną nazwą (...) Tak naprawdę przecież, do zupy miso, wystarczyłyby mi warzywka i pasta Mając jednak taki zestaw, mogę zrobić zupę bardzo szybko i prawie wszędzie.

Te wszystkie produkty pochodzą z Chin, tylko tam się inaczej nazywają i czasem giną w powodzi różności, której Chińczycy w kuchni używają. Japończycy są bardziej wysublimowani, oszczędni w formie (za wystrój wystarczy im ikebana i mata, co najwyżej ozdobiona wielką kropką ) i skupili się na wąskim wycinku, który im odpowiada. Trzeba oddać Japończykom (i makrobiotykom!), że nieźle te produkty na świecie rozreklamowali. Teraz kojarzą się z nimi, bo znamy ich japońskie nazwy.

Pamiętam, jak dawno temu, kiedy nie można było w Polsce za wiele dostać z polskich produktów, nie mówiąc o egzotycznych (Boże, to było tak niedawno! ), poprosiłam mojego męża, który akurat jechał na kontrakt do Chin, żeby przywiózł mi stamtąd sproszkowany korzeń kuzu, znany od tysięcy lat w medycynie chińskiej, niezwykle silny specyfik, odkwaszający organizm, leczący ciężkie stany zapalne. Nie przywiózł. Nawet nie przypuszczałam, że posługuję się japońską nazwą, bo to Japończycy zaczęli sprowadzać kuzu do swoich amerykańskich sklepów, a dzięki temu stało się sławne. Mój mąż, zanim się zorientował o co chodzi, był oburzony reakcją „tych głupich żółtków”, którzy tarzali się ze śmiechu, kiedy wymawiał nazwę „kuzu”. A rozpytywał wszędzie. Już do końca jego pobytu przylgnęła do niego, nadana mu przez Chińczyków, ksywa: „Kuzu-kuzu”.

To, co możemy kupuić teraz jako „kuzu” w Polsce jest również tylko kuzopodobnym specyfikiem, o słabiutkim działaniu, a pochodzacym z plantacji, głównie z Holandii, ponieważ roślina ta potrzebuje bardzo specyficznych warunków, do tego, żeby rosła i żadne próby jej uprawy poza pewnymi rejonami Azji, nie dały rezultatu – wyhodowano więc inną jej odmianę, która jest… g… warta i nie tylko nie jest żadnym lekarstwem, ale nawet suplementem diety. Firmy farmaceutyczne zadziałały i prawdziwego kuzu nie można u nas legalnie kupić. Oryginalne sprowadzam więc z USA albo… Czech, dokąd oni sprowadzają z Azji.

Cytat:
Napisał Gosia i Zagraj Zobacz post
No i klops w takim razie! Sprawdziłam i w sosach, które zamówiłam występuje jeszcze mąka pszenna i cukier. A są owszem chińskiej produkcji, to co oni sami siebie podrabiają?
Chińczycy robią różne. Masowa produkcja ma być szybka i smakować ludności, zwłaszcza tej masowo importującej.
Prawdziwy, szlachetny sos sojowy robi się sam, ale potrzebuje czasu. Trzeba tylko włożyć do beczki soję oraz sól morską (ewentualnie dodatkowo trochę ziarna pszenicy, prosa lub innego zboża). I dać im czas, aż sfermentują. Potem rozrzedzamy tę maź wodą. Gotowe.
Miso jest również produktem ze sfermentowanej mi. in. soi, ale o konsystencji pasty.

Gocha, jak będziesz tylko mieszać miso z wodą, zamiast GOTOWAĆ porządne zupy z różnych składników – to zabieram swoje zabawki i idę do swojej piaskownicy.

Cytat:
Napisał Gosia i Zagraj Zobacz post
Oto nasz obiadek

Szufladka
O, jaka apetyczna mamałyga… Sorry, Staruszko, bo się przecież przy tym narobiłaś…
Najważniejsze to nie tracić entuzjazmu!!!
To ja poproszę to białe.
__________________
Jeśli dojdziesz do ładu z własnym wnętrzem, wówczas to, co zewnętrzne, samo się ułoży. Rzeczywistość pierwotna tkwi wewnątrz, a zewnętrzna jest wobec niej wtórna. (E.Tolle)
dogaja jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 04-01-2010, 20:19   #28
sirion
wiedźma
 
sirion's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Miasto: Łódź
Posty: 16 040
Domyślnie

Na wagę nie, ale np ryż nieoczyszczony bywa w normalnych kilogramowych torebkach. Kupowałam też ryż dziki w torebkach po 1/4 kg, bez ubranka w plastik do gotowania. Ja ich używam nie kierowana jakimiś wskazówkami, tylko dlatego, że mi smakują. Patrz w Tesco na przykład na półkę z produktami eko. Tam są rzeczy niekoniecznie naprawdę eko, ale znajdziesz tam szeroki wybór rozmaitych fasolek, kaszę jaglaną, ryże nieoczyszczane i inne takie. I na półkę kuchni etnicznych - zwykle w duzym hipermarkecie taka jest.

Ryż nieoczyszczony firmy Doris mozna znaleźć bez trudu w Tesco czy Leclercu

Cena około 5 zł za pół kilo.
__________________

Wiedźmy wszystkich krajów łączcie się !

Ostatnio edytowane przez sirion; 04-01-2010 o 20:54
sirion jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 04-01-2010, 23:48   #29
Gosia i Zagraj
Moderator
 
Gosia i Zagraj's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 6 819
Domyślnie

Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post

Mój mąż, zanim się zorientował o co chodzi, był oburzony reakcją „tych głupich żółtków”, którzy tarzali się ze śmiechu, kiedy wymawiał nazwę „kuzu”. A rozpytywał wszędzie. Już do końca jego pobytu przylgnęła do niego, nadana mu przez Chińczyków, ksywa: „Kuzu-kuzu”.




Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
Gocha, jak będziesz tylko mieszać miso z wodą, zamiast GOTOWAĆ porządne zupy z różnych składników – to zabieram swoje zabawki i idę do swojej piaskownicy.
No oczywiście, że będę gotować porządne zupy z różnych składników Jednak to miso MUSIAŁAM mieć I teraz już możesz spokojnie zostawić zabawki i rozsiąść się w mojej piaskownicy


Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
O, jaka apetyczna mamałyga… Sorry, Staruszko, bo się przecież przy tym narobiłaś…
to nawet nie była mamałyga, tylko ta zawiesinka, jakoś nie chciała spłynąć z klusek, a jakbym potrząsnęła durszlakiem, to by się rozpaćkały No narobiłam się, żebyś wiedziała, tym bardziej, że eksperyment był z dwoma mąkami, ale mojemu mężowi smakowały, a taki był cel Ty się nie śmiej, tylko jako doświadczona w bojach, powiedz jak z tymi mąkami postępujesz? Bo ja, jak na razie, nie wyobrażam sobie jak np. zrobić z niej naleśniki o pierogach już nie mówiąc. A jednak, byliśmy kiedyś w barze wegetariańskim i jedliśmy pierogi z ciemnej mąki więc to chyba możliwe


Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
Najważniejsze to nie tracić entuzjazmu!!!
Entuzjazm jest bo jest silna motywacja


Cytat:
Napisał dogaja Zobacz post
To ja poproszę to białe.
A to była czarna rzodkiew

Cytat:
Napisał sirion Zobacz post
Na wagę nie, ale np ryż nieoczyszczony bywa w normalnych kilogramowych torebkach. Kupowałam też ryż dziki w torebkach po 1/4 kg, bez ubranka w plastik do gotowania. Ja ich używam nie kierowana jakimiś wskazówkami, tylko dlatego, że mi smakują. Patrz w Tesco na przykład na półkę z produktami eko. Tam są rzeczy niekoniecznie naprawdę eko, ale znajdziesz tam szeroki wybór rozmaitych fasolek, kaszę jaglaną, ryże nieoczyszczane i inne takie. I na półkę kuchni etnicznych - zwykle w duzym hipermarkecie taka jest.
Dzięki Sirion, jak będę to oczywiście zwrócę baczną uwagę bo do tej pory, raczej nie zwracałam uwagi, a na pewno są tańsze niż np. w moim sklepie Boszzzzz, ile ty sobie mogłaś dobrych rzeczy nakupić, jak byłaś w tych Chinach

Cytat:
Napisał sirion Zobacz post
Ryż nieoczyszczony firmy Doris mozna znaleźć bez trudu w Tesco czy Leclercu

Cena około 5 zł za pół kilo.
Nawet dziś patrzyłam u mnie, firmy Doris jest, ale tylko taki oczyszczony. Ja go często kupowałam dla Zagrajka bo ładnie się gotuje
__________________
Gosia i Zagraj jest wylogowany/a   Zacytuj
Przeczytany 05-01-2010, 09:40   #30
wolfi
 
wolfi's Avatar
 
Zarejestrowany: May 2007
Miasto: Między swymi
Posty: 5 097
Domyślnie

Cytat:
Człowiek prehistoryczny żywił się głównie produktami pochodzenia roślinnego, naturalnymi, nieprzetworzonymi, które stanowiły podstawę jego diety. Produkty zwierzęce, mięso jadał niezmiernie rzadko.
Chyba nie bardzo.
Wówczas prowadzono nieosiadły tryb życia, polowano a nie uprawiano pól.
Jedzono głównie upolowane mięso, pewnie i jakieś korzonki ale nie stanowiły one podstawy wyżywienia.
Tym samym nie spożywano takiej ilości zbóż.
Niektórzy twierdzą, że to własnie spożycie zbóż i węglowodanów stanowi największe obciążenie w diecie współczesnej.
__________________
‘... hunger cannot make him rude and his behaviour doth confess True Courage dwells with Gentleness,’
wolfi jest wylogowany/a   Zacytuj
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Tryb wyświetlania

Zasady pisania postów
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać postów
Nie możesz wysyłać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Wł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.

Skocz do forum


.

Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 07:19.


Powered by: vBulletin Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.